Analog w erze AI: mężczyzna w sobotni poranek opuszcza igłę gramofonu na płytę winylową, obok filiżanka kawy.

Marcin Kujanek

Winyl, kawa i działający system. Dlaczego w erze AI znów chcemy czegoś dotknąć

Sobota, poranna kawa i trochę wolniejsze tempo niż w tygodniu. To dobry moment na tekst, który nie będzie o kolejnym wdrożeniu, migracji danych ani o tym, czy system warto przebudować. Chcę się z Tobą podzielić myślą, która chodzi za mną od kilku dni: analog w erze AI wraca. I wcale nie chodzi tylko o płyty winylowe.

Wszystko zaczęło się od artykułu Gary'ego Vaynerchuka „Analog Is Back and I'm Betting On It”. Gary od lat zawodowo przewiduje, dokąd idzie marketing. Tym razem nie pisze o nowej platformie ani algorytmie. Pisze, że coraz więcej będzie znaczyło to, co człowiek może zobaczyć, dotknąć i sprawdzić na własnej skórze.

Czytałem to jako ktoś, kto na co dzień buduje oprogramowanie i pracuje z AI. I złapałem się na tym, że kiwam głową.

Sobotni rytuał, którego nie da się przewinąć

Pomyśl o kimś, kto w sobotę rano wyciąga płytę z okładki. Ostrożnie, za brzegi. Kładzie ją na talerzu, opuszcza igłę i przez chwilę słucha cichego trzasku, zanim zacznie się muzyka.

Ta sama osoba ma w telefonie praktycznie całą muzykę świata. Za darmo albo za kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Bez kurzu, bez przewracania płyty na drugą stronę, bez miejsca na półce.

Dlaczego więc wybiera wolniejszą, droższą i mniej wygodną drogę?

Myślę, że odpowiedź jest prosta. Winyla nie da się „przescrollować”. Trzeba usiąść, posłuchać, poświęcić uwagę. Mamy w rękach coś prawdziwego, co ma wagę, zapach i historię. Coś, czego nie wygenerował żaden model w ułamku sekundy.

Dłonie ostrożnie trzymające płytę winylową wyjętą z okładki, w tle półka z płytami

Analog w erze AI wraca i to nie jest tylko moda

Łatwo byłoby uznać to za sentyment kilku melomanów. Liczby mówią jednak co innego.

Według danych RIAA sprzedaż płyt winylowych w USA w 2025 roku przekroczyła 1 miliard dolarów, pierwszy raz od 1983 roku. Sprzedano 46,8 mln płyt. Jak podaje Digital Music News, to dziewiętnasty rok wzrostu z rzędu.

Prawdę mówiąc, płatne subskrypcje streamingowe nadal odpowiadają za ponad 55% przychodów branży nagraniowej w USA. Nikt nie wyrzuca telefonu do szuflady. Ale coraz więcej osób świadomie wybiera, kiedy z niego korzysta.

Podobny obraz pokazują inne dane. Jak opisuje Spokesman-Review, wyszukiwania hasła „analog hobbies” w Google wzrosły w ciągu roku o 5000%, a „offline living” o 850%. Ten sam tekst przywołuje badanie Pew Research Center: 53% dorosłych Amerykanów uważa, że spędza za dużo czasu przy telefonie.

Najbardziej podoba mi się jedna obserwacja z tych materiałów. Ludzie nie odrzucają technologii. Chcą odzyskać kontrolę nad tym, kiedy i jak jej używają.

Gdy wszystko da się wygenerować, rośnie cena prawdy

Dlaczego właśnie teraz? Moim zdaniem odpowiedź siedzi w naszych ekranach.

W ostatnich dwóch latach wyprodukowanie ładnego tekstu, grafiki, a nawet wideo przestało kosztować cokolwiek poza kilkoma sekundami. Efekt łatwo zobaczyć w każdym feedzie. Treści są poprawne, gładkie i coraz bardziej do siebie podobne. Po angielsku mówi się na to dosadnie „AI slop”.

Gary Vaynerchuk ujął to jeszcze mocniej w jednym z podcastów: jesteśmy około pół dekady od momentu, w którym nie będziemy wierzyć w żadne wideo w internecie. Możesz się z nim zgadzać albo nie, ale kierunek jest czytelny. Skoro wszystko da się wygenerować, rośnie wartość tego, czego wygenerować się nie da.

Widać to także w biznesie. W badaniu Cvent 85% marketerów zajmujących się wydarzeniami przyznało, że wysyp treści generowanych przez AI utrudnia budowanie zaufania. Za największe zagrożenie dla zaufania uznali właśnie generyczne treści, a nie brak kontaktu na żywo.

Paradoks? Trochę tak. Im więcej sztucznie wygenerowanej treści, tym bardziej doceniamy prawdziwego człowieka po drugiej stronie.

Technologia miała nas łączyć

Piszę to z perspektywy kogoś, kto technologię kocha i z niej żyje. Dlatego tym bardziej widzę, co czasem robimy z nią nie tak.

Miała nas łączyć, a często nas od siebie oddala. Zamiast telefonu dostajemy formularz. Zamiast rozmowy dostajemy chatbota, który grzecznie odpowiada na wszystko poza naszym pytaniem. Zamiast pokazania czegoś działającego dostajemy prezentację z obietnicami.

Nie mówię, że to źle. Formularz bywa wygodny, a chatbot potrafi oszczędzić mnóstwo czasu. Problem zaczyna się wtedy, gdy narzędzie zastępuje relację tam, gdzie relacja była najważniejsza.

Ciekawie widać to na weekendowych szkoleniach i spotkaniach branżowych. O najnowszych narzędziach AI wciąż najlepiej rozmawia się przy jednym stole, twarzą w twarz, przy kawie w przerwie. Nikt nie wymyślił jeszcze lepszego sposobu na zaufanie niż spotkanie dwóch ludzi.

Dwie osoby rozmawiają twarzą w twarz przy kawie w przerwie warsztatów, laptop zamknięty

Nikt nie kupuje sera z ulotki

Jest jeszcze jedna rzecz z artykułu Gary'ego, która mi się spodobała. Pisze o degustacjach w sklepach, czyli o czymś tak starym jak handel.

Podaje przykład z Costco. Do opłacalności degustacji wystarczyło, że około 8% osób, które spróbowały produktu, potem go kupiło. Pozostałe 92% po prostu zjadło darmowy kawałek i poszło dalej. I to jest w porządku.

To nie jest tylko anegdota. Badanie prof. Kenny'ego Herbsta z Wake Forest, opisane przez Supermarket News, wykazało 28% wzrostu sprzedaży produktu w trzech tygodniach po degustacji, w porównaniu z trzema tygodniami przed nią.

Mechanizm jest stary jak świat. Zanim zaufamy, chcemy spróbować. Nikt nie kupuje sera tylko na podstawie opisu na ulotce. Chcemy poczuć smak, zobaczyć, dotknąć.

Co to znaczy dla firmy, która pisze oprogramowanie

W tym miejscu możesz zapytać, co ma do tego software house. Przecież produkujemy coś, czego nie da się wziąć do ręki.

Właśnie dlatego ten temat tak mnie poruszył. W 360 Software House widzimy, że przy zakupie oprogramowania działa dokładnie ta sama zasada, co przy winylu i degustacji. Ludzie chcą czegoś prawdziwego i sprawdzalnego.

Po naszemu „analog” oznacza kilka bardzo konkretnych rzeczy.

  1. Rozmowa zanim padnie słowo „system”. Najpierw chcemy zrozumieć, jak pracuje Twoja firma, gdzie tracicie czas i co Cię naprawdę uwiera. Technologia przychodzi później.
  2. Pokazanie zamiast obiecywania. Działające rozwiązanie, nawet małe, mówi więcej niż najładniejsza prezentacja. Najlepiej, gdy widać je na przykładzie Twojego procesu, a nie wymyślonej firmy z katalogu.
  3. Możliwość „spróbowania”. Dlatego zaczynamy od bezpłatnej konsultacji. To nasza wersja degustacji. Nie każda kończy się współpracą i to jest w porządku. Ma pomóc Ci zobaczyć problem jaśniej, niezależnie od tego, co zdecydujesz później.
  4. Technologia, która oddaje czas ludziom. Gdy automatyzujemy procesy, nie chodzi nam o to, żeby zabrać ludziom kontakt ze sobą nawzajem i z klientami. Chodzi o to, żeby zdjąć z nich przepisywanie danych i ręczne poprawki. A odzyskany czas oddać na to, czego maszyna nie zrobi: rozmowę, decyzję, relację.

Jeśli interesuje Cię, jak łączyć procesy w firmie, żeby technologia faktycznie pomagała ludziom, piszemy o tym w artykule Biznesowy system operacyjny: jak połączyć procesy firmy?

Konsultant pokazuje właścicielowi firmy działającą aplikację, a właściciel porównuje ją z rozrysowanym procesem

Co zostawić ludziom, a co oddać maszynie

Nie zamierzam namawiać nikogo do wyrzucenia smartfona i kupna gramofonu. Sam pracuję z AI codziennie i uważam, że to jedna z najciekawszych rzeczy, jakie przytrafiły się naszej branży.

Myślę jednak, że najmądrzejsze firmy w najbliższych latach będą umiały odpowiedzieć sobie na proste pytanie. Co w naszej pracy powinno zostać ludzkie, a co możemy spokojnie oddać maszynie?

Mam więc dla Ciebie małe zadanie na ten weekend. Przy kawie albo przy ulubionej płycie zastanów się:

  1. Która rozmowa w Twojej firmie nigdy nie powinna zamienić się w formularz?
  2. Które zadanie zabiera Twoim ludziom czas, a mogłoby robić się samo?
  3. Kiedy ostatnio klient mógł coś u Was naprawdę „spróbować”, zanim kupił?

Jeśli odpowiedź na drugie pytanie przyjdzie Ci do głowy od razu, porozmawiajmy. Umów bezpłatną konsultację - bez prezentacji z obietnicami, za to z rozmową o tym, jak naprawdę pracuje Twoja firma.

A teraz wracam do kawy. Dobrego weekendu! :)

Jak oceniasz ten artykuł?

Twoja ocena:

UMÓW SIĘ NA BEZPŁATNĄ KONSULTACJĘ